Pomidor o sobie

DSC_8998Joł, przedstawię się – Pomidor jestem 😉
Urodziłem się w 1999 roku i przywędrowałem do Polski z dalekich stron. Miałem epizod marynarski, ale na szczęście szybko się skończył, bo jeszcze trochę a byłbym keczupem.

Odratował mnie Maciek i zajął się mną kompleksowo, dlatego w kolejnych ogłoszeniach widniałem już, jako „stan idealny” 😉 Następni właściciele byli epizodyczni, a teraz mam nową właścicielkę. Kupiła mnie trochę „na zapas”, ale pewnie niedługo wróci do zdrowia i więcej sobie pojeździmy…

Wcześniej miała jakiegoś kurdupla w kwiatki i jeszcze nie bardzo wie, jak ma się ma ze mną obchodzić. Ale ja się nie cackam i jak mi coś nie pasi – to się kładę i leżę, albo ją tak wytelepię, że więcej nie będzie mi tu cudować z biegami! I ciągle coś marudzi, że ciężki jestem, a ja zawsze dbałem o linię…

Baba mnie tu ustawiać nie będzie! 😉 Ale ogólnie się im podobam, bo jestem czerwony i mam sexi tyłeczek! Tylko teraz to nie wiem, czy się odwracają za nami – bo ja taki piękny czy dlatego, że ona prowadzi?

Myślę, że jednak za mną!

Update: Pomidor z głowicą do remontu trafił do pana Mietka z Tczewa, który obiecał się nim dobrze zająć!

Podobne wpisy

  • Masaż karku konieczny ;-)

    Jechałam dziś trasę 90 km, pogoda fajowa (tak mi się przynajmniej wydawało), bo nie upalna. Wyjechałam za Wrocław i jeszcze było znośnie, ale z kilometra na kilometr nasilał się wiatr, tak z prawej na lewo. Huczało w kasku strasznie, ale gorsza była jazda. Cały czas ściągało mnie na środek drogi i żeby to tak przewidywalnie…

  • „Wszystko zaczyna się od marzeń”

    Korzystając z wolnego od pracy dnia, postanowiłam zabrać się za książkę, którą pożyczyła mi Magda – „Wszystko zaczyna się od marzeń. Zapiski z wyprawy motocyklowej”, Weroniki Kwapisz. Tak mi przypadła do gustu ta lektura, że przeczytałam całą książkę w jedno popołudnie. Weronika ma zupełnie podobne do mnie podejście do życia, ludzi, motocykla. Ma także duże…

  • Dziabąg się zbroi :-)

    Ma już nowy kuferek, wybrałam taki zgrabny i niezbyt wielki 33 litry z białymi odblaskami. Oczywiście jest zdecydowanie dla mnie za mały, ale zawsze to jakaś motywacja, żeby się jednak do niego zmieścić (awaryjnie wożę siatkę bagażnikową haha). Bo pół mojego kufra zajmują rzeczy bardzo potrzebne: kiedy będzie padać, kiedy kapcia złapię, kiedy mi coś…

  • Małe latanko z litrem

    Obiecałam jeszcze opowiedzieć o niedzieli – bez spektakularnych wycieczek grupowych, bo jakoś żadna (znana mi grupa) nie zwarła szeregów, niedaleko był też zlot w Srebrnej Górze. Ale napisał do mnie Mariusz z litrową „Włoszką” i umówiliśmy się na motocyklowe pogaduchy w Srebrnej Górze. Mimo, że ostrzegałam, że nie jeżdżę szybko (ostatnio nawet dołączyłam do grupy…